P. A. I. N.
-Mógłbyś się ode mnie wreszcie odpierdolić? - wrzasnęłam.
-"Mógłbyś się ode mnie wreszcie odpierdolić?" - powtórzył po mnie denerwującym tonem. - Oczywiście, że nie, Jones.
Westchnęłam i odeszłam od chłopaka.
Wkurzał mnie. Nie był na szczęście moim chłopakiem, dzięki Bogu. Nie wytrzymałabym z tym typem.
Wyjęłam książki z torby i położyłam na parapecie okna szukając ważnej kartki zwalniającej z lekcji wychowania fizycznego. Do głowy przychodziły mi najgorsze myśli, że ją zgubiłam... Tylko nie to! Przeszukałam wszystko i klapa, nie ma. Czeka mnie jedynka z jedynego przedmiotu, który jako jedyny nie jest umysłowy. Super, teraz nie utrzymam swojej średniej 6.0. Ale....nie, podróbka nie wchodzi w grę. Może po prostu zadzwonię do mamy, aby mnie zwolniła telefonicznie. Ehh.
Podeszła do mnie Suziette.
-Racq, masz długopis? - spytała. Podstawowych rzeczy szkolnych nie ma? W Anglii nie ma takiej biedy, jaka występuje, np. na San Marino, więc chyba stać kogoś na taki przybór.
-Yhy, masz. - podałam jej rzecz.
-Dzięki.
Odeszła. Wróciłam do namysłu o moim nieszczęsnym zwolnieniu.
Nagle podszedł znów do mnie ten idiota z zgubą w jego rękach.
-Chciałabyś odebrać, nie? - zadrwił.
-Payne, dawaj to! - wrzasnęłam nie kontrolując moich czynów i wymierzyłam mu w twarz.
No hejka :) Mamy prologue :*
Szablon niedługo się pojawi, także czekajcie na rozdział, może dodam w długi weekend !!
CZYTASZ? ZOSTAW KOMENTARZ!!!!!
dawaj rozdział <3
OdpowiedzUsuńAhahahah Fajne <3
OdpowiedzUsuń