Większą część dnia spędzamy w ciszy. Malik trupuje na kanapie, Liam zapatrzony jest w telefon, a ja przygotowuję się do szkoły.
Fakt, jutro zaczyna się męczarnia i muszę wykombinować usprawiedliwienie za nieobecność..
Szok..
Nagle ktoś przyciska dzwonek od drzwi..
..
-Otworzy ktoś? - mamrocze Payne.
-Nie, bo ty masz daleko, wiesz. - odpowiadam. Ma zaledwie kilka centymetrów mniej ode mnie do drzwi i ma lenia, aby otworzyć.. Zajebiście.
Przed domem stoi znudzony blondyn. Nigdy go jeszcze nie widziałam, nie wiem kto to...
-Jest Liam? - pyta pewnie.
-Yhy.. Wchodź. - wpuszczam go do domu.
Kim on jest?
-Oo, Niall. - wstaje Liam.
Zaraz, Niall.. coś mi kiedyś o nim opowiadał.. Świta mi coś, tylko nie wiem co...
-Witaj, bracie. - przybijają sobie dłoń.
Umiejscowiam się z powrotem na sofie chwytając nowy telefon i włączając muzykę.
Nie chcę podsłuchiwać, więc zabieram się również za książkę. Do moich rąk wędruje stara jak świat książka o Winnetou. Cóż, w domu Liama nowoczesnej poezji się nie znajdzie.
Nie mogę się skupić na opowieści. Przez myśl przeplata, kim on jest? Wiem, że coś o nim kiedyś słyszałam..
**OCZAMI LIAMA**
Rocky jest zajęta czytaniem. Zayn nawalony na kanapie, nie można go przenieść. Kurwa.
-Więc..jak? Zrobiłeś to, co miałeś? - pyta kuzyn.
-No, zrobiłem, ale...nie wiem, czy wypali.
-Czemu miałoby nie wypaść?
-Jest zbyt naiwna. Jak się dowie, że to dla kasy to mnie znienawidzi. Ta. - odpowiadam.
-Payne, ona jest na gwizdek. Jak jej coś powiesz to to wykona. Myślisz, że jej nie znam?
-No nie.
-I tu się chłopie, mylisz! Znam ją. Raquelle Elizabeth Jones. Mieszkała kiedyś w Liverpoolu, a ja tam mieszkałem. Miała kilku na ustawę. - mówi Nialler.
-Kurwa! Liam! Oddawaj te żarcie. - wrzeszczy Malik. Jeny, nawalił się.
-O co mu, do cholery, chodzi? - pyta rozbawiony Horan.
-Ee, najebał się.
Rozmawiamy o ustawieniu i naiwności dziewczyny. Nie wiem, czy ona to słyszy, ale jeśli tak, jest kurwa grubo. Nie może się o tym dowiedzieć. Wiem, że jej o tym mówiłem, ale mam nadzieję, że wie tylko kim jest Niall i o tym, że z czasem będzie moja. Nic, ani nic nie może wiedzieć o kasy. O tym, że jak będzie moja wyżej miesiąca, dostanę kasę od kuzyna.
W czasie, gdy mówię Niallowi o jutrzejszym dniu, brunetka zrywa się z miejsca siedzenia i ucieka z domu trzaskając drzwiami.
Co kurwa? Wszystko słyszała! Jakim cudem?! Miała słuchawki w uszach. Zabije mnie. FUCK!
-Uh, idę za nią. - opuszczam dom biegiem.
Biegnę przed siebie szukając ukochanej. Nie chcę, aby po tym czasie mnie opuściła i wróciła do ojca. Nie chcę, aby się męczyła..
Wreszcie zauważam postać w czekoladowych włosach. Siedzi w parku rzucając kamyczki do wody.
Podchodzę do niej.
-Ej, skarbie. Co się stało? - pytam.
-Kurde, skarbie?! Twój rzekomy "skarb" jest zakładem! Liam, wiedziałam, że jesteś, może byłeś wredny, ale nie spodziewałam się czegoś takiego! - łka.
-Kotku... - kładę dłoń na jej ramieniu.
-Odejdź. - mówi Rocky.
-Porozmawiajmy, proszę.
-O czym? Chcesz mnie wykorzystać, zostawić i żyć długo i szczęśliwie. Możesz to już teraz załatwić, proszę. - warczy.
-To nie tak! Ej, nie płacz.. To nie tak, jak ci się wydaje!
-A jak? Myślisz, że jest super, świetnie. A tak nie jest. Obmyślasz plan, jak przelecieć pierwszą, lepszą laskę ze szkoły. Sorry, ale w tym momencie muszę iść po walizki i wracam do domu. Nie chcę mieszkać z kimś, kto chce... - rozkleja się.
-Dobra. Rób co chcesz. Nie można ci nic do rozsądku przemówić!
-Mi? Czy mówisz o sobie? Raczej to drugie.
-O tobie, uwierz. - mówię.
-Ta, dobra, idź, oszczędź mi nerwy, okej? - pyta.
-Ta, chodź do domu.
-Nie. Nigdzie z tobą nie idę.
Kurde, jak ona mnie denerwuje! Ma jakieś głupie wahania nastroju. Raz jest wesoła. Zaraz zdenerwowana.. Jutro szkoła, trzeba się nauczyć.
-Nie idziesz. Ale polecisz. - łapię ją przez ramię. Rocky mnie drapie i co nietylko. Widzę, że pod domem nie ma auta Nialla. Widocznie nudziło mu się..
Otwieram drzwi fartem i stawiam dziewczynę w salonie.
-Odwala ci? - jest zła. Widać..
-Nie. - przelotnie cmokam ją w policzek i zamykam drzwi. -Chcesz jeść?
-Nie. Gdzie Zayn? - dodaje.
-Może poszedł do domu? Nie widzę go, jak nie ma mnie obok niego.
-Czyżby? - krzyżuje ręce na piersi.
-No.
Mam ochotę jej przyłożyć. Jest czasem kurde taka wnerwiająca! Potrafi zabić wzrokiem wszystkich, co na nią spojrzą.
-Liam, nie chcę już z tobą być. Mieszkać. - w tym czasie do domu wraca mama.
-Dlaczego? Wiem, że jestem dupkiem, ale daj mi szansę. Wiem, że spierdzieliłem to.. Nie jesteśmy razem długo, ale żeby już kończyć? Nie... - odpowiadam.
-Odpocznijmy od siebie..tak będzie najlepiej.
Moja rodzicielka wchodzi do salonu. Widać, że nieco smutna, słyszała naszą rozmowę..
-Co się dzieje? - pyta obejmując mnie na powitanie.
-Nic... - zostawiam matkę i idę do sypialni.
Jestem dobity. Ludzie mnie nienawidzą.. Teraz najważniejsza osoba w moim życiu, Rocky mnie zostawia..
Dziewczyna stoi na balkonie i skubie palcami kwiatki. Szkoda.. Szkoda, że mnie opuszcza. Walę się na łóżko i przymykam oczy. W ciemności widzę szczęśliwą Jones. Jest dla mnie ważna.. Muszę z nią jeszcze raz szczerze pogadać. Nie zostawię tego tak, jak jest.
Wstaję z miejsca i kieruję się na balkon. Oplatam rękoma partnerkę. Ona wzdryga.
-Przepraszam.. - szepczę do ucha brązowowłosej.
Nie odpowiada. Widocznie sprawiłem jej ten ból.. Ból, o którym nikt nie marzy. Nikt nie chce być na jej miejscu.
Stoimy w tej samej pozycji. Delikatnie huśtam ją. Wreszcie się odkręca i wtula w mój tors.
-Jedna szansa. Nie zepsuj tego. - mówi.
-Obiecuję...
NO! Wreszcie rozdział :D Kilka spraw:
• "PAIN" TO NIE IMAGIN!
• ROZDZIAŁY CO SOBOTA, ALE JUTRO WYJEŻDŻAM I NIE WIEM, CZY BĘDZIE INTERNET :(
• NOWY BLOG http://change-harrystylesff.blogspot.com
• SKOMENTUJ, ALE NIE PISZ "NEXT"! :d
Superowskie !!!!!! Ja to mam szczęście wchodzę na twój profil i od razu jest rozdział i lete czytać !
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i czekam na nexta :)
boski rozdział <3
OdpowiedzUsuńCzekam na sobote <3 To mój nowy dzień dziecka XD
OdpowiedzUsuńHaha Uwielbiam Cię XD
Nie lubię przeklinać, ale ...
OdpowiedzUsuńZ A J E B I S T E :*