niedziela, 4 maja 2014

Chapter 3-rd

Jeśli to dla niego przyjemność, to ja jestem Jezusem, serio.
Wracam do domu nieco uspokojona, ale myśl o tym, co się stało w toalecie nie daje mi spokojnie siedzieć ani jeść.
-Coś się stało, Rocky? - pyta mama.
-N..nie, trochę zdenerwowana jestem, nic wielkiego. - odpowiadam.
Jem pośpiesznie i idę do siebie do pokoju. Siadam na łóżku i śledzę tekst książki, którą wcześniej wypożyczyłam.
Nagle dostaję wiadomość. Że co? Nie, to pewnie Liam. Stanowczo odmawiam. Ten ktoś mnie ciągle prosi, aż się zgadzam. Zabieram płaszcz i wychodzę z domu kierując się do miejsca spotkania.
-Cieszę się, że jesteś. - mówi. Co?
-Yhy, przyszłam, żebyś mi nie wysyłał setek SMS'ów.
-Trzeba było od razu.
-Skąd masz mój numer? - pytam
-Nieważne. Porozmawiajmy, proszę. - błaga.
-O czym? Spokojnie porozmawiamy i huj wie, czy znów nie będziesz chciał mi czegoś zrobić, goń się idioto.
-Nie, przepraszam, nie wiem co mnie tam poniosło. Gdybym mógł cofnąć czas..
-Gdyby czas można było cofnąć, to bym tam za żadne skarby świata z tobą nie weszła.
-Przepraszam. No Raquelle, no..
-Zostaw mnie w spokoju. - mówię ze łzami w oczach.
Chłopak nie wie co ma zrobić. Nie wiem też czy mu wybaczyć, ale jak to zrobię kto wie co się dalej stanie.
-Liam... - zaczynam.
-Tak?
-Nie wiem co mam sądzić o tym co się stało w kiblu.
-Podobało się?
-Nieeee. Ale. Z jednej strony to..
-To?
-Możesz mi nie przerywać, proszę?
-Okej.
-Dam ci jeszcze jedną szansę..
-Dziękuję, Rocky, wiedziałem, że to nastąpi. - dziękuje.
-Wracam do domu. - mówię.
On kiwa głową i również odchodzi w inną stronę. Uf, mam nadzieję, że to się nigdy nie powtórzy.. Nie chcę bólu i takich sytuacji.. Z jednej strony szkoda mi Liama. Czasem z niego jest wrażliwy chłopak..
Wracam do domu. Idę w kierunku salonu i włączam sobie telewizję. Akurat trafiam  na "Zielona mila". Nie wiem, kiedy zasypiam.
-Rocky, Rocky. - budzi mnie mama.
-Yhm? - udaje mi się wydać jakiś dźwięk.
-Zasnęłaś. - mówi dalej.
-Wow, odkrycie roku. - burczę pod nosem. -Która godzina?
-Po 11 P.M.
-Już wstaję.
Podnoszę się z kanapy i idę się umyć. Nie chce mi się spać, więc włączam Facebooka i przeglądam aktualności. Same bzdety. Nic nowego. Na Twitterze też żadnych nowości. Włączę sobie Simsy. Ta, najlepszy relaks dla każdej nastolatki. Niespodziewanie dostaję wiadomość.
Sorry, że bez polskich liter, ale w PiZapie nie ma tej funkcji :(
Odpisuję, zamykam Fejsa i włączam grę.
Gram do około 2 A.M (w nocy).
Rano o dziwo jestem wyspana. Wstaję około 6:30 A.M. i idę się umyć, a następnie zjeść śniadanie.
Robię drugie śniadanie do szkoły. Wkładam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i wychodzę.
Na przystanku nie ma nikogo, więc spokojnie siadam na ławkę. Zaraz przychodzą różni z mojej szkoły, których widzę pierwszy raz na oczy.
-Posuń się zjebie. - mówi jeden do drugiego.
Jeny, czego ich ci rodzice uczę, kurde.
-Zamknij paszczę pizdorze. - odpowiada.
Kurde.. Zaraz wybuchnę.
-Ty zamknij cipę.
-A ty... Cycki.
Haha, co?
-Eym, można ciszej? - mówię.
Nic. Zero reakcji, tylko gadają jeszcze głośniej.
-NIE, NIE MOŻNA CISZEJ!
-Dziękuję. Mili jesteście. - mruczę pod nosem.
Wreszcie przed budą zatrzymuje się autobus. Wszyscy się pchają.. Ughh! Co za dzikie bachory.
Podróż zajmuje kilka minut. Dojeżdżamy do szkoły. Wysiadam i kroczę do budynku. Przed szkołą spotykam Liama i jego kumpli... Świetnie.

-Siema. - mówią do każdego,a  każdy im odpowiada.
-O, hej Rocky. - musiał to powiedzieć. Nie da mi spokojnie przejść.
-Heej. - odpowiadam pod nosem.
-Oj, Jones coś nie w humorze. - dogryza mi Malik.
-Lepiej się zamknij, bo pożałujesz. - wrzeszczę.
-Boże, tylko mówię. Nie denerwuj się, złość piękności szkodzi.
-Tsa, a głupota mózg psuje, wiesz Malik?
-Ej, skończcie. - mówi Dan, chłopak z ich paczki.
-Czemu? - warczy Zayn.
-Bo nie mam ochoty słuchać sprzeczek, okej? - dodaje.
-Yh, przynajmniej jeden po mojej stronie. - burczę pod nosem. Mam nadzieję, że tego nie słyszeli.
-Lamuska. (Zayn)
-Mówisz o swojej dziewczynie? Nieładnie, Zayn. - dogryzam mu.
-Nie mówię o Zoe, mówię o tobie.
-Powiem Zoe to.
-Nie powiesz nic, bo mnie zabije. Chociaż to nie o niej.
Akurat dziewczyna Malika przechodzi za naszymi plecami.
-Zoe! - krzyczę. -Chodź tu na chwilę.
Dziewczyna podchodzi do nas.
-Co jest? - pyta.
-Uhm, twój chłopak twierdzi, że jesteś lamuską. - drwię z Zayna.
-Co? Zayn? Wytłumacz mi to! - krzyczy Zoe.
-Ale.. Nie to nie tak jak myślisz, skarbie..
-Spadaj! Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego! - dodaje dziewczyna i odchodzi.
-Masz to, co pragnęłaś. - mówi Zayn. W jego oczach widzę łzy. Odchodzi.


________________________________________

Siema :D
Wreszcie dodaję rozdział. Już się tłumaczę.. Nie miałam kompa i mi się nie chciało dodać.. Teraz jest długi :) A tak to byłby krótki :D 
Myślę, że się spodoba :*
8 komentarzy i piszę dalej :D

9 komentarzy:

  1. http://nevermindbabysorry.blogspot.com/

    Zapraszam na mojego bloga. ! Proszę !!

    OdpowiedzUsuń
  2. *.* dawaj next uwielbiam tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie wpadłam na twojego bloga. Podoba mi się będę czytać. Alexandra :*

    OdpowiedzUsuń
  4. swietne <3
    Super wyglad czekam na next 33

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste ! :* Dodaj szybko next :* :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to ♥♥♥ dawaj next ^.^

    OdpowiedzUsuń
  7. "Czasem z niego jest wrażliwy chłopak.." Hahahahahahahahh xD

    OdpowiedzUsuń