niedziela, 11 maja 2014

Chapter 6-st (część 1) + information.

-Coś? To znaczy? - pytam.
-Parę ciuchów. W jednych nie będziesz chodzić. - odpowiada Liam.
-Może i mogę. Ale do domu po ubrania na pewno nie wrócę. Nawet ładowarki do telefonu nie mam. Świetnie. - jestem zła.
-Może moja będzie pasować?
-Blackberry 9900? - pytam.
-Ta.
Chłopak podaje mi z szafki kabel. Podłączam czarny telefon do kontaktu i odkładam na łóżko.
Liam na chwilę wychodzi po... W sumie nie wiem po co.
Oglądam jego pokój w każdym kącie. Zielone ściany z fioletowymi elementami idealnie pasują do ciemnych mebli. Na środku są drzwi balkonowe, po lewej stoi szafa, a po prawej łóżko. Przy wejściu z korytarza widać komodę i regał na książki oraz wiszący telewizor. Ciekawie.
5 minut mija, aż Payne wchodzi do pomieszczenia z tacą owoców.
Truskawki, jabłka, gruszki wśród bananów i pomarańcz... Mniam!
Stawia naczynie na środek łóżka i siada na nie.
-Masz. Poczęstuj się. - przystawia mi tacę.
-Dziękuję. - odpowiadam i biorę banana.
Cisza. Ugh.
-Umm.. - brunet chce coś powiedzieć.
Posyłam mu pytające spojrzenie.
-Wyjdziemy gdzieś może?
-Wiesz... Jestem zmęczona. Przepraszam.. - odmawiam.
-Okej, rozumiem. - mówi i rzuca się na poduszkę. Klepie mi miejsce obok siebie. Z chęcią. Ale nie. To za wcześnie. Cud, że przyjął mnie do siebie. Że się dogadujemy. Wow.
-Interesujesz się muzyką? - pytam widząc gitarę za szafą.
-Gram czasem. Śpiewam też. A co?
-Nic, nic. Tylko pytam.
-A ty?
-Hm, gram na flecie. Ale lekcji w szkole NIENAWIDZĘ. - mówię.
-Oj uwierz mi, ja też nie... - śmieje się.

Nawet się nie orientuję kiedy zasypiam.. Jestem tak zwalona tym dniem, że śni mi się czarna ściana. Nic. Budzę się. Jest grubo po 10 P.M.. Świetnie, wszyscy śpią, tylko ja taki odmieniec.. Patrzę się obok - pusto. Liam poszedł pewnie do drugiego pokoju. Może i dobrze? Nie, nie dobrze. Beznadziejnie. W głowie układam słowa, które wypowiem, jak pojawi się na mojej drodze Malik. Jest skończonym dupkiem.
Do pokoju nagle wchodzi wysoka postać. Liam.
-Um, nie chciałem cię obudzić. - tłumaczy się.
-Nie, spoko. Nie śpię od paru minut. - mówię.
-Okej.. Dobra. Idę ja też spać. - bierze bokserki z szuflady komody.
Gdzie? Pójdzie pewnie do salonu. Moja wina..
-Może ja pójdę do salonu? - mówię.
-Śpij tutaj.
-Nie zasnę teraz. Chodź tutaj.
Liam kładzie się na łóżku. Jego zapach... Mraw.
-Okej. Położę się tutaj.. Ale idę się umyć. - mówi niepewnie.
Co jest? Niedawno go nienawidziłam, a teraz co? Chcę, aby przy mnie leżał. Co kurwa?
Po paru minutach wraca. Wraca ubrany w same bokserki.
Ej, Rocky, halo, co z tobą? - myślę.
-Dobranoc. - mówię, gdy się kładzie.
-Wiesz co? - pyta.
-Hm?
-Nie mogę spać.. Od paru dni. - mówi.
-Czemu? Mogę wiedzieć? - przejmuję się.
-Moi rodzice.. Uh, nieważne.. - mówi załamanym głosem.
-Spoko. Rozumiem cię. - mówię spokojnie.
-A ty... Masz zamiar dalej spać? - pyta.
-Wiesz, nie chce mi się. Te parę godzin snu mi wystarczyło, żebym się wyspała. Serio.
-Obejrzymy coś? Taki wieczorny seans?
-Popcornu nie masz. - droczę się.
-Nie? Czekaj, tylko wrócę z kuchni. - wstaje i wychodzi.
Nie ma tego popcornu. Nie ma tego popcornu... - myślę.
Wraca.
-Nie ma. Seans bezpopcornowy. - jakie słownictwo.
-Wiedziałam. Ha, łyso? - drwię z bruneta.
-Ta, łyso. Mam cukierki. - mówi z uśmiechem.
-Nie, dzięki. Wolę owoce. Kurs kuchnia. - mówię równie wesoło.
-Aaa, weź człowieku mnie nie denerwuj. - wychodzi z pokoju. Ja się śmieję. Sympatyczny z niego chłopak. Nie tego się spodziewałam.
Wraca znów z miską owoców. Mniam!
-Toy Story, Toy Story.. - mówi szukając płyty. What? On to dorosły człowiek..
-Leży na komodzie.. Stąd widzę.. - mówię zażenowana.
-Dzięki! - odpowiada.
Włącza bajkę, którą na bank zna na pamięć. Nie, nie, nie! Będzie przewidywał sceny, czego nienawidzę.
-Ej, nie będziesz gadać tego, co co będzie zaraz? - pytam.
-N..nie, no co ty. - kurde. Chciał to robić.
Zaczyna się. Boże.. Liam cieszy się jak małe dziecko na widok nowej zabawki. 1,5 godziny. Niee, za dużo. Mogę zasnąć. Serio. Ratujcie. Nie wytrzymam. Wreszcie zasypiam z nudów. Uf.. Budzę się rano. Powiedzmy. Rano, czyli 7 A.M.. Co będzie juto? Jak pójdę do szkoły bez książek? Leżę na łóżku i postanawiam skorzystać z łazienki, bo mnie ciśnie. Po cichu wymykam się z mieszkania państwa Payne. Biegnę do domu co chwilę patrząc na zegarek w telefonie. Nie mogę być później niż 8 A.M... Wtedy rodzice będą w domu po nocnej zmianie sobota-niedziela. Zabieram rzeczy, które są najbardziej potrzebne do przeżycia, czyli kilka ubrań i książki. Z szkatułki biorę sumę pieniędzy..sporą sumę. I wracam do Liama. Drzwi otwarte, dom pusty. Pewnie jego rodzice gdzieś pojechali. Może praca? Siostry bruneta też nie ma. Chłopak siedzi na sofie jedząc płatki.
-Hej. Byłam w domu po...parę rzeczy. Mogę przenocować jeszcze? - pytam.
-Pewnie. - odpowiada. -Zjesz coś?
-Poproszę.. Z przyjemnością.  - odstawiam torby i idę do kuchni za Liamem. Cóż on ma w lodówce? W czasie, gdy przeszukuję lodówkę, ktoś wali w drzwi wejściowe. Otwierają się. Zayn.
Nie. A zapowiadało się nieźle. Nieźle, ta..
-A ona tu czego? - pyta nieprzyjaciel, gdy widzi mnie.
-Um, coś tu robię. - odgryzam się.
-Odwal się od Liama. - warczy.
-Spierdalaj, Liam nie jest twój. - nie kontroluję swoich słów.
-Twój też nie. - dogryza Malik. Jak ja go nie lubię.
-Może. - mówię obojętnie.
-Macie zamiar się kłócić na dzień dobry? - uspokaja nas Payne.
-Tia, mógł nie zaczynać. - burczę.
-Zayn, wyjdź. - mówi Liam. Co? Wystawił za drzwi swojego najlepszego przyjaciela? Co się stało?
-Liam..czemu to zrobiłeś? - łzy napłynęły mi do oczu.
-Ponieważ...ponieważ..on cię rani. A ja ciebie...lubię. - mówi.
-Ja ciebie też lubię, Liam.. Ale to, co zrobiłeś to....nie mam słów.

(JUTRO CIĄG DALSZY 6 ROZDZIAŁU)

INFORMACJA!!!!!
MAM JUZ PONAD 1000 WYŚWIETLEŃ, CO ZAWDZIĘCZAM TYLKO WAM! WIĘC AAKTUALIZUJĘ : 9 KOM I JEDZIEMY DALEJ ;D

5 komentarzy:

  1. Ja umieram czytając te rozdziały <333 czekam z niecierpliwością na nn.Zapraszam także do mnie :http://not-all-angels-are-beautiful.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. ''czytać.. nie czytać.. czytać.... zaryzykuję i przeczytam'' nawet nie wiesz jakie to boskie *.*

    dzięki, że powiększyłaś czcionkę xD

    weny życzę ^_^ :*

    OdpowiedzUsuń