czwartek, 15 maja 2014

Chapter 7-th

NA SPECJALNE ŻYCZENIE CZYTELNICZKI SARY :*
                 ~~*~~
Świetnie, nic nie pamięta. Nie mogło być nic gorszego niż amnezja.
-Jak się czujesz? - pytam.
-Plecy mnie potwornie bolą.. Noga też. Reszta w porządku. Kim jesteś?
-Rocky.. Twoja znajoma ze szkoły. - odpowiadam łagodnie.
-Czemu tu jestem? - pyta.
-Miałeś wypadek. - ściskam jego rękę mocniej. Uśmiecha się.
-Kto go spowodował?
-Nie wiem, Liam...nie wiem. - gdy to mówię, Karen opuszcza salę.. Ciężko jej.
-Podasz mi szklankę wody?
-Pewnie. - biorę naczynie i sięgam butelkę wody mineralnej i podaję mu ją. Cały czas trzymam go za rękę. Jestem przy nim. Nie opuszczę go w takim stanie.
-Czemu nie jesteś w szkole? - pyta.
-Nie jestem w stanie... - odpowiadam.
-Chodzi o mnie, tak?
-Po części... Gdyby nie ja, to byś nie miał wypadku..
-Nie obwiniaj się.. Mogłem ja uważać..
-Bądź silny. Wytrzymasz.
Szkoda mi go. Jest potwornie skrzywdzony. Karen nie wytrzymuje psychicznie.. Ja opuszczam lekcje.
-Wiesz co? - zaczynam.
-Tak?
-Wiem, kim może być sprawca.
-Kim?
-Malik...
-Kto?
No fakt. Zapomniałam, że nie pamięta. Wszystko od początku. Nie zrozumie jeszcze. Zbyt go męczę.
-Zayn Malik. Twój “przyjaciel”, który nie znosi sprzeciwu. Pokłócił się dziś z tobą no i bum... - tłumaczę.
-Hm, zobaczymy. Poczekamy. - zamyka oczy i oddycha głęboko.
Słodko wygląda, jak jest zmęczony.
-Wszystko dobrze? - pyta mama Liama wchodząc do sali.
-Pewnie. - odpowiadam.
-To dobrze. Ja w takim razie lecę do pracy. - mówi Karen.
-Do zobaczenia!
Pani Payne wychodzi ze szpitala. Ja w nim zostaję z brunetem.
-Idź odpocznij do domu. - proponuje Li.
-Wolę tutaj zostać... - odmawiam.
-Daj spokój, idź zjesz coś.. - mówi.
-Na pewno? - pytam.
-Na pewno, Rocky. - uśmiecha się.
No więc wychodzę. Idę do domu. Znów pustki.  Co jest z ojcem Liama? Od wczoraj nie pojawia się tutaj, a rodzeństwo Payne chodzi jakieś zdenerwowane.
Idę do kuchni i przygotowuję sobie kanapki.
Po chwili ktoś dobija się do drzwi. Świetnie. Idę otworzyć. Zza drzwi wyłania się wytatuowana postać z kruczoczarnymi włosami. Zayn Javadd Malik.
-Czego? - warczę. -Nie ma Liama.
-Jest. Jest. Wpuść mnie teraz do środka, a jak nie, to skończysz marnie.
-Tak jak Liam? Proszę bardzo! Nie dam dłużej sobą pomiatać przez takiego dupka!
-“Tak, jak Liam”, to znaczy? - pyta.
-Mhhmm, nie udawaj niewiniątka, Malik! - krzyczę.
-O co ci, do cholery, chodzi?
-O gówno, wiesz? Jesteś podłym skurwysynem! - krzyczę. Tego nie rusza. Kurwa, nieźle uparty jest!
-Co? Zważaj na słowa!
-Nie, won z mieszkania!
-To nie twój dom! - kłóci się.
-Twój też nie, a Liam przynajmniej UFA MI, a jego mama pozwoliła mi tutaj nocować, więc wypierdalaj!
-Żadna.głupia.dziewczyna.nie.będzie.mi.mówić.co.mam.robić! - syczy.
-Poprawka, żaden jebany dupek nie będzie mi fukał, gdzie i co mam robić.
-Co? Wypluj to! - warczy.
-Z wielką przyjemnością! - wrzeszczę i pluję mu na buty. Zamykam drzwi i zsuwam się załamana po nich.
Czemu? Czemu ludzie są tacy źli? Dlaczego ten cholerny psychol musi mnie nachodzić? Nienawidzę go..
Liam...zaraz, Li.. Malik może do niego pójść, a nikogo z rodziny nie ma.
Wybiegam z domu i zamykam go szczelnie. Akurat autobus czeka na przystanku. Mam ten refleks. Wsiadam i jadę znów do szpitala. Gdy już jestem widzę samochód, który stał kiedyś przy domu Liama, jak tamtędy szłam. Ojciec czyżby?
Idę na 4 piętro schodami. Pieprzone dzieci, które nie znają zasad kultury zajęły windę. Zbliżam się do sali, gdzie leży Liam. Słyszę dochodzące stamtąd krzyki.
-Co jest? - piszczę.
Geoff natychmiast łagodnieje.
-Ja weszłam, to tryb “kochany tatuś” się włączył, tak? - krzyczę.
Do sali wpada lekarz dyżurowy. Słysząc krzyki szybko interweniuje.
-Co jest? - pyta.
-Ten...ten idiota napadł na Liama.. - dyszę.
-Proszę pana, proszę wyjść! - nakazuje lekarz panu Payne.
Ten opuszcza salę.
-Wszystko ok? - pytam się Liama.
Chłopak kiwa głową, że jest dobrze. Nie wiem, jaki ojciec się tak może zachować! Pomijając mojego ojca oczywiście. Mogliby się zaprzyjaźnić..
-Czemu tu przyszłaś?
-Ponieważ Zayn był..był w domu i się mocno posprzeczaliśmy.. Myślałam, że pójdzie do ciebie.. Przepraszam.. - oczy mi się zaszkliły. Kurczę, szkoda mi tego człowieka.. Nie dość, że może nie chodzić, to jeszcze nachodzi go jego psychiczny ojciec. 
    Cały tydzień mija mi na niechodzeniu do szkoły.. Odwiedzam Liama.codziennie, a z dnia na dzień jest coraz lepiej. Pan Payne nie pojawia się w naszym życiu.
  To dziś. Niedziela. Liam opuszcza szpital. Tak się cieszę! Zbliżyliśmy się od tamtego razu.
-Hej, hej, hej! - woła radośnie chłopak, gdy wchodzi do domu z matką.
-Liam! - wołam i rzucam mu się na szyję.
Jest taki wesoły.. Na nodze ma stabilizator, ponieważ skręcił kostkę.
-Chodź, zaniosę ci walizki do pokoju.
  
   Zabieram torby od bruneta i idziemy do jego pokoju. Zielono-fioletowy pokój nabrał radości, gdy Liam do niego wszedł. Siada na łóżku, a ja powtarzam tą czynność.
-Raquelle.... Robiłaś tyle dla mnie, że nie wiem jak mam ci podziękować.. Codziennie mimo tego, że masz szkołę, siedziałaś u mnie w szpitalu. Dziękuję. - mówi i składa delikatny pocałunek na moim policzku.
PRZECZYTAŁEŚ/AŚ? ZOSTAW KOMENTARZ!! <333

9 komentarzy:

  1. *.* warto było czekać <3 a teraz... pisz już nexta :3
    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczny, całkowicie inny Liam zobaczymy co dalej czekam

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny!! Dawaj szybko następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow *.* Sara ma rację warto czekać, jest naprawdę super! Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww it's so cute! *o*
    Tak ten perfekcyjny angielski XD
    Od pierwszego rozdziału, do siódmego w jeden dzień.. (Tak zaczęłam czytać dopiero dziś)
    No i Liam z takiego wredowatego bad boya przerodził się w ... w takiego słodziaka, biednego, ale słodziaka *o*
    Mogę liczyć na to, że jutro będzie next, czy nie za bardzo? Jak nie to spoko, rozumiem, też bloguję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku :")
      Szczerze? To pierwszy taki piękny komentarz :")
      Słodziak, na razie :D Poczekaj sobie jeszcze kilka rozdziałów i znów będzie ten wredowaty bad boy <3

      Staram się dodawać CODZIENNIE <3
      Więc dziś na pewno będzie :***

      Usuń
  6. Awww *_* slodkie *_*

    OdpowiedzUsuń
  7. No sweet ? :3

    OdpowiedzUsuń